Wywiad z Prezesem INNEKO dotyczący bieżącej sytuacji grupy kapitałowej

Rozmowę z Prezesem INNEKO Arturem Czyżewskim przeprowadziła Hanna Kaup.

Brałam udział w prezentacji wyników spółki. Dlaczego spadek zysku spółki jest tak drastyczny?
– Pani redaktor, rzecz w tym, że nie jest. Mogło być dużo gorzej. Zatrzymaliśmy nieuzasadnione wydatki na 5 milionów złotych. Zważywszy na okoliczności, to proszę trzymać kciuki, aby nie były konieczne kolejne nowe gorsze prognozy, które nie są spowodowane tym, co dzieje się w naszej spółce, lecz w spółkach córkach. Myślę, że o przyczynę tych problemów warto spytać ich prezesa. Na dzisiejsze problemy pracowaliśmy kilka lat. Bardzo wydajnie.

Spodziewał się pan tej sytuacji?
– Nie… ale szybko zmieniłem zdanie. Bardzo dobitnie mówiłem o tym w ubiegłym roku na sesji rady miejskiej podsumowującej rok wcześniejszy. Nie da się bezkarnie wydać w kilka lat 60 milionów, gdy zarabia się milion. Moje słowa wywołały wtedy duży sprzeciw. Mówiono, że to najlepsza spółka miasta, pisano, że to szwajcarski zegarek. Odpisałem, że pora zdjąć różowe okulary. Trudno jednak zakochanym wytłumaczyć, że wybranka ma sporą nadwagę i zapewne grozi jej zawał. Niestety, banki – oceniające wtedy sytuację ZUO – nie podzielały wizji zakochanych. Spółce prowadzonej przez pana Wróblewskiego zablokowano nowy potrzebny kredyt, a istniejące przekazano do warszawskiego departamentu kredytów trudnych. W konsekwencji zażądano także dla naszych kredytów dodatkowych zabezpieczeń. Zaskoczeni mogli być tylko zakochani, ale mam wrażenie, że Gorzów jest miastem romantyków i zaskoczonych jest wielu.

We wtorek na antenie Radia Gorzów wiceprzewodniczący rady miasta Jan Kaczanowski domagał się (cytuję): „bardziej szczegółowej informacji od nowego kierownictwa, które już jest od kilku miesięcy, dlaczego akurat jest taki stan, jaki jest, jakie są tego praprzyczyny”? Nie informuje pan radnych o tym, co dzieje się w spółce?
– Słuchałem wywiadu. Krótko powiedziałbym: gdy rozum śpi, tam rodzą się demony. To jednak jasne, że radni nie wiedzą, co się dzieje w spółce, bo mówią to – o ironio – dokładnie dzień po tym, jak odbyło się cokwartalne spotkanie dla radnych przedstawiające sytuację. Tyle że ich tam nie było! To skąd mogą wiedzieć? Mimo że dostali imienne zaproszenia 14 czerwca, mimo że spotkania odbywają się co kwartał i od mojego pojawienia się odbyło się ich już pięć. Ktoś z radnych jednak był….

Zapraszamy do lektury całego wywiadu  www.egorzowska.pl